Starość czy radość?


Profesor Monika Płatek w poruszającym tekście pisze o sobie ” Od wielu lat jestem stara i bardzo mi z tym dobrze.” Powtórzę za panią Profesor, jestem stara i bardzo mi z tym dobrze. Mówi się o kobietach po pięćdziesiątce, że są przezroczyste. Nikt ich nie widzi. I tu dostrzegam plusy dojrzałego wieku. Już nic nikomu nie muszę udowadniać. Nic nie muszę na siłę, bo inni, bo co powiedzą, jak mnie ocenią. Nareszcie mogę odetchnąć. Nie muszę z nikim o nic rywalizować, zabiegać, pędzić. Jeżeli o siebie dbam, to robię to dla siebie, bo dobrze się z tym czuję. Jeżeli ćwiczę, robię to dla siebie, żeby być sprawną i bez bólu ciała wstawać z łóżka. Jeżeli uważam na to co jem (choć nie uważam), to robię to dla zdrowia. Nie boję się, że przybędzie mi kilogram czy pięć. Nie farbuję włosów, bo świetnie czuję się w moich naturalnych siwych, prawie białych. Byłam ciemną brunetką, a zawsze chciałam być blondynką, no to na starość nią zostałam. Uwielbiam moje zmarszczki. Doświadczenia wyrzeźbiły mi twarz. Nareszcie jest „jakaś”. Za nic w świecie nie chciałabym się wygładzić, bo byłabym nijaka. Zostały mi dwa kroczki do sześćdziesiątki i nareszcie mogę odpocząć od siebie- wymagającej i od ludzi- wymagających. Nie obchodzi mnie, kto i co mówi na mój temat. Nie interesuje mnie, czy się komuś podobam, czy nie. Czy podobam się taka, czy inna. W ogóle przestało mnie interesować zdanie innych na mój temat. Dopiero teraz czuję, że moje życie jest tylko moje, i to ja decyduję, jak mam się w nim rozgościć i poczuć. To ja decyduję, co o sobie myślę i jak o sobie myślę. Całe młode życie bałam się, że ktoś użyje wobec mnie argumentu „młoda jesteś, cóż ty możesz wiedzieć o życiu”. Niestety słyszałam to bardzo często, mimo że o życiu wiedziałam wiele. Już nikt tego argumentu nie użyje. Wykształciłam się, przeczytałam tony książek, doświadczyłam wielu rozczarowań, krzywd, ale też radości i miłości. Wiem, co w życiu jest ważne, a co sobie odpuścić. Mogę mówić – co zechcę, pisać – co zechcę, zachowywać się jak zechcę. Powiedzą „stara wariatka”, niech mówią. Uznam to za komplement. Bowiem łatwiej być zgorzkniałą, rozczarowaną życiem plotkarą, niż wariatką, która ma bardzo bogate życie i życie innych jej nie obchodzi. Tak, to dla młodych może być zdumiewające, że starsza kobieta ma bogate życie. No mam. Czynią je bogatym moi bliscy, moje pasje i zainteresowania. Nigdy się nie nudzę. Czego i wam życzę.

Miriam

Miriam

Leave a Comment